Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
poniedziałek, 14 września 2009
Federer best shot ever

Jeśli ktoś jeszcze nie widział:

 

Federer powiedział po meczu:

"I do practice them a lot actually but they never work. That's why I guess it was the greatest shot I ever hit in my life."

niedziela, 23 sierpnia 2009
Federer pokazał moc przed US Open

Roger Federer

Roger Federer pokazał właśnie wszystkim rywalom, że w Nowym Jorku będzie piekielnie ciężko go pokonać. Można by nawet powiedzieć, że pokazał im mocno zaciśniętą pięść, w której pewnie... niedawno trzymał jakąś pieluchę (w końcu bliźniaczki mają dopiero miesiąc).

W półfinale w Cincinnati Federer wreszcie wygrał bowiem z Murray’em, którego nie zdołał pokonać ani razu od września zeszłego roku, czyli od finału US Open 2008. Od tego czasu przegrał ze Szkotem pięć razy z rzędu - w Madrycie, Szanghaju, Dausze, Abu Zabi (pokazówka) i Indian Wells. Teraz wygrał i powiedział m.in.:

„To me it was obviously important this time the same doesn't happen again. I stayed aggressive. I was always looking to make the plays, and I think in the end I deserved to win just because I wasn't scared to go after my shots. And I think I served well today. It was just overall a very good performance."

Ale Federer nie byłby sobą, gdyby nie dodał zaraz dżentelmeńskiego:

"I'm playing the tournament, not the player. I'm not going to change my tune saying, 'Now this is going to put me as a massive favorite for the US Open and now Andy is not going to beat me next time. That's not true.  He's a wonderful player ... and it takes a great performance to beat him these days."

W finale Federer wygrał później z Novakiem Djokoviciem. Też po raz pierwszy w tym roku. Wcześniej przegrywał z Serbem w Miami i Rzymie. Ostatni raz pokonał go... tak, tak w US Open 2008.

Wszystko to, przy jednoczesny gładkim zwycięstwie Djokovicia w półfinale z Nadalem (kolana trzeeeeeszczą), sprawia, że trudno nie nazwać rzeczy po imieniu.

Roger pokazał wielką moc na tydzień przed US Open.

Jedyne co mnie zastanawia to, czy aby w Cincinnati niektórzy sobie ciut nie odpuścili. Jestem na przykład przekonany, że Roddick w NYC zagra jednak o niebo lepiej. W nogi Nadala nie wierzę, w Djokovicia też nie bardzo. Murray mnie zastanawia najbardziej.

PS. Finał kobiecego turnieju w Toronto. Dementiewa - Szarapowa 7-10 w podwójnych błędach serwisowych. To był mecz :-)

niedziela, 09 sierpnia 2009
Federer opowiada o dzieciach

Polecam ciekawy tekst z sobotniego „NY Timesa” o tym jak to było z tymi dziećmi Federera.

Dowiadujemy się m.in., że Mirka i Roger od początku wiedzieli, że będą bliźniaczki, ale postanowili tego nie rozgłaszać. Roger przyznaje, że na kilku konferencjach prasowych wymknęło mu się „babies” zamiast „baby”. Nikt jednak nie zauważył.

Najfajniejsza historia jest na samym początku - Federer opowiada, że ponieważ lekarze uznali, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, zdecydował się wystąpić już w Montrealu, i co więcej - zabrał Mirkę, Charlene i Mylę ze sobą! Po prostu zapakował rodzinę do prywatnego odrzutowca, zabrał nianię i poleeeecieli. Polecam.

piątek, 07 sierpnia 2009
Córeczki Federera - jest zdjęcie!

 The Federers

Pojawiło się dziś, ok. godz. 13 na profilu Rogera na Facebook.com.

Blog tenisowy życzy szczęśliwym rodzicom wszystkiego najlepszego!

wtorek, 28 lipca 2009
The Roger Federer Equation

Blog tenisowy wrócił z urlopu, a Roger Federer został tatusiem bliźniaczek. Bukmacherzy już przyjmują zakłady, że Charlene Riva i Myla Rose pójdą w przyszłości w ślady tatusia. Ladbrokes oferuje stawkę 25-1 za to, że jedna z nich przed 25. urodzinami wygra turniej wielkoszlemowy. Nick Weinberg, rzecznik Ladbrokes, powiedział: "The twins certainly come from good tennis stock. If they are half as good as their dad they will still be a potent force on the court".

Na facebooku Roger dostał 90 tys. życzeń od fanów. Andy Roddick na swoim twitterze napisał: "Wimbledon women's champs in 2029-2040 .... the Federer girls: congrats to the new parents!" Blog tenisowy dołącza się do życzeń dla Rogera i Mirki, a w prezencie (dla spragnionych wpisów czytelników) przedstawia subiektywny przegląd najfajniejszych reklam z Rogerem Federerem w roli głównej z ostatnich miesięcy.

Nike: „The Roger Federer Equation”

Nike: „15”

Nike: „Federer Air Guitar”

 

NetJets: „Can I take that for you Mr. Federer”

środa, 03 czerwca 2009
26 do 1 dla Federera

BILANS MECZÓW FEDERERA Z TRÓJKĄ, KTÓRA POZOSTAŁA W TURNIEJU:

Juan Martin del Potro 5-0

w tym na mączce 1-0

Fernando Gonzalez 12-1

w tym na mączce 5-0

Robin Soderling 9-0

w tym na mączce 2-0

Jedyna porażka Federera z Gonzalezem miała miejsce w listopadzie 2007 r. w kończącym sezon Masters Cup w Szanghaju. I nie miała żadnego znaczenia. Chilijczyk wygrał mecz grupowy, ale Szwajcar i tak sięgnął wtedy po tytuł.

KTO WYGRA TURNIEJ WEDŁUG WILLIAMA HILLA?

Federer            1,67

del Potro            5,50

Gonzalez            5,50

Soderling            6,50

CO NA TO ROGER?

Federer na konferencji po meczu z Monfilsem (za Rutersem):

"I know that I'am the great favourite. It doesn't mean because I have a great record against all the players left in the draw that I'm going to win this, but I'll definitely try everything I possibly can to do it."

"When I walk on the streets or I go for dinner, everybody is like "This is youryear! You've got to do it!". They're screaming from their scooters and out of the car. They even get out at the red lights and want me to sign an autograph or take a picture. It just shows me that everybody is watching the French Open here, and it's great to get the support. Once out in the stadium it's amazing. I mean, we don't have a grand slam in Switzerland but I definitely feel at home in the grand slams, and especially here."

JEŚLI RZECZYWIŚCIE WYGRA, TO...

1. wyrówna rekord Pete'a Samprasa 14 zwycięstw w Wielkim Szlemie.

2. zostanie szóstym w historii męskiego tenisa człowiekiem, który skompletuje tzw. „Career Slam". Do tej pory każdy z czterech turniejów wielkoszlemowych choć jeden raz wygrali: Fred Perry, Don Budge, Rod Laver, Roy Emerson i Andre Agassi. Spośród tej piątki tylko Laver i Agassi dokonali tego w tzw. erze open, czyli po 1968 r., gdy tenis stał się zawodowym sportem. Agassi jest jedynym, który wygrywał na trzech różnych nawierzchniach. Laver triumfował w czasach, gdy US Open, Australian Open i oczywiście Wimbledon, odbywały się na trawie.

ZAWSZE JEST JAKIEŚ ALE...

"Co będzie, jak Soderling dalej będzie grał tak dobrze?" - zastanawia się kolega z działu zagranicznego GW.

niedziela, 01 lutego 2009
Vamos Rafa!

Rafa Nadal 

Rafael Nadal pokonał Rogera Federera w finale Australian Open. I poza wszystkim, zdobył dziś jedną rzecz, której wcześniej tak do końca nie miał. Zdobył moje uznanie i wielki szacunek.

Przyznam się szczerze, że do dziś byłem trudnym do nawrócenia niemal bezgranicznym wyznawcą Federera. Roger imponował mi swoim stylem gry, niezwykle wszechstronnym, genialnym technicznie. Imponował zwycięstwami w Wielkim Szlemie i przekraczaniem kolejnych barier tenisowej nieśmiertelności.

Gdy pojawił się Nadal i zaczął seryjnie wygrywać Rolanda Garrosa, wydał mi się tenisistą w typie grubo-ciosanego osiłka, który macha rakietą niczym wiosłem w kajaku. Federer nie umiał wygrywać z Nadalem, ale wybaczałem mu to, bo wciąż wierzyłem, że się nauczy. Że okiełzna nerwy, które blokują jego genialny tenis w tych meczach.

Wimbledon wysłał pierwszy sygnał ostrzegawczy, a dziś definitywnie przestałem wierzyć, że Roger się nauczy. Niektórzy powiedzą, że późno, ale wreszcie zrozumiałem, że nie ma na to szans. Jeśli bowiem ktoś się tu czegoś uczy i doskonali swój tenis, to Rafael Nadal. Hiszpan już dawno nie jest żadnym osiłkiem, czy tępym rzemieślnikiem, który zabiega i zamęczy każdą ofiarę. Nadal udowodnił dziś ostatecznie, że jest najlepszym tenisistą świata. Być może pewną rolę odgrywa tu różnica wieku. To, że czas Federera się kończy. Ale niepodważalnym faktem dla mnie jest, że obecna dominacja i wyniki Hiszpana nie są w tak dużym stopniu, jak w przypadku Federera, efektem talentu czy "boskiego dotknięcia". Rafa sobie na wszystko ciężko zapracował. Nauczył się wygrywać na trawie, nauczył się na korcie twardym. Zrobił kolosalne postępy w grze przy siatce i opanował cały arsenał uderzeń innych niż tylko zawijany forhend, którym zaczął straszyć kilka lat temu w Paryżu. Rafa wygrał dziś mecz, którego nie miał prawa wygrać, biorąc pod uwagę zmęczenie po pięciogodzinnym półfinale z Verdasco. Od trzeciego seta w górę, pokazał jednak Rogerowi, co to znaczy DETERMINACJA. Wysłał sygnał: „Prędzej umrę na korcie, niż dam się pokonać".

Federer wciąż ma w sobie tenisową magię, ale Nadal ma coś, co robi różnicę między rycerzem a wojownikiem. Rycerze przegrywają czasem po walce. Wojownicy nie poddają się nigdy.

I żeby była pełna jasność. Kibicem Federera pozostaje, ale od dziś mam też w sercu okrzyk "Vamos Rafa!"

wtorek, 13 stycznia 2009
Federer puka w czoło bukmacherów

Zdaniem Rogera Federera bukmacherzy upadli na głowę przed rozpoczynającym się w poniedziałek Australian Open. - Kto jest faworytem? Andy Murray? Mówicie poważnie? - stwierdził zdziwiony w Melbourne, gdzie pojawił się na konferencji przed pokazówką Kooyong Classic, która tradycyjnie już jest warm-upem dla Rogera przed prawdziwym graniem w krainie kangurów.

 

Roger Federer

 

Typy Williama Hilla na zwycięzcę męskiego turnieju przedstawiają się następująco:

Andy Murray                    3.00

Roger Federer                 3.50

Rafael Nadal                   4.50

Novak Djoković               6.50

Jo-Wilfried Tsonga        13.00

Tymczasem, jeszcze kilka dni temu wyglądały mniej więcej tak:

Roger Federer                 3.00

Rafael Nadal                   3.50

Novak Djoković                4.50

Andy Murray                   5.50

Nie pamiętam, kto był czwarty piąty, ale też nie oszukujmy się, chyba nie ma to większego znaczenia.

Bukmacherzy mają swoje racje: Murray wystrzelił, bo w ciągu ostatnich 12 dni ograł dwukrotnie Federera (Abu Zabi i Dauha) i raz Nadala (Abu Zabi). W tym sezonie jest bez porażki, a brytyjskie media rozpisują się o tym, ile to przybyło mu w bicepsie, że w tym roku to już na pewno wygra w Szlemie, bo pasuje mu nawierzchnia i przestał palić się psychicznie itd. itp. W notowaniu spadł Djoković, bo niespodziewanie poległ w I rundzie w Brisbane. Serb tłumaczył to nowym modelem rakiety, do którego nie może się przyzwyczaić.

Wszystko to święta prawda, ale swoje racje ma też zdziwiony profesor Federer: - It doesn't help him a whole lot. I've been in that position before as well and didn't make it. He started off well, going well in Doha. He finished strong last year. It still does surprise me that the bookies say that. He's never won a Slam. Novak is the defending champion here. Rafa had anincredible season last year. I won the last slam of last season. It's surprising to hear.

He's shown for a year now he's knocking on the door, trying to make his move. Sure, he's put himself in a position, but winning a Grand Slam is a different animal.

Nie podejmuję się oceny, kto ma rację, ale jakoś czubek nosa podpowiada mi, że Murray nie wygra w tym roku AO.

Swoją drogą, pretensje do bukmacherów, mogłaby mieć też Agnieszka Radwańska. Typowania Williama Hilla dla kobiet wyglądają tak:

Serena Williams                3.50

Venus Williams                 4.50

Jelena Janković                7.00

Ana Ivanović                    8.00

Dinara Safina                  11.00

Jelena Dementiewa          15.00

Wiera Zwonariewa            21.00

Swietłana Kuzniecowa       26.00

Nadia Pietrowa                 26.00

Caroline Wozniacki           26.00

Victoria Azarenka             34.00 

Agnieszka Radwańska      41.00 

Co się nie zgadza? Ano to, że Radwańska jest trzy pozycje poniżej swojego rozstawienia. Nadia Pietrowa, Caroline Wozniacki i Victoria Azarenka są na liście WTA za Polką.

Oczywiście na razie to wróżenie z fusów, ale ja się z takimi typami nie zgadzam. Wozniacki przed Radwańską jeszcze można przełknąć, ale Pietrowa i Azarenka to już lekka przesada. Niżej dałbym też Zwonariewą, a Ivanović chyba jednak przed Janković.  

PS. Blog tenisowy na czas Australian Open wznawia intensywnie swoją działalność. Najbliższy wpis już z Krainy Kangurów, po szczęśliwym (I hope!) lądowaniu w Melbourne gdzieś między czwartkiem, piątkiem a sobotą

wtorek, 09 grudnia 2008
Jak naprawdę bogaty jest Federer?

Wczoraj na różnych portalach można było przeczytać news o tym, że Roger Federer jest piąty na liście najlepiej zarabiających ludzi sportu i showbiznesu. Przegrał m.in. z piosenkarką Beyonce Knowles, Justinem Timberlakiem, Kobe Bryantem i Lebron Jamesem.

Dziś pojawił się inny news, który zmusza to spojrzenia na tematykę "bogactwa" z nieco innego punktu widzenia. Otóż Federer po raz pierwszy w karierze (!) przedarł się na listę 300 najbogatszych mieszkańców Szwajcarii. Tak, tak, to nie żart. Najlepszy tenisista ostatnich pięciu lat na świecie ledwo się zmieścił w tym zestawieniu.

Magazyn "Bilanz" szacuje całkowity majątek Federera na maksymalnie 200 mln franków (ok. 166 mln dol). Roger wreszcie wdarł się na listę, bo w ostatnich trzech latach wzrosły jego przychody ze sponsoringu - podpisał m.in. nowy lukratywny kontrakt z Nike.

Najciekawsze jest jednak to, że kokosy zarobione na tenisie dają Federerowi tak odległą pozycję. Sport nie jest po prostu branżą, na której łatwo dorobić się pierwszego miliarda (dokonał tego na razie Tiger Woods).

Najbogatszym mieszkańcem Szwajcarii już siódmy rok z rzędu jest... Szwed Ingvar Kamprad, założyciel sieci IKEA, którego majątek obliczany jest na 36 miliardów franków. Daje mu to siódme miejsce na liście najbogatszych ludzi świata wdg. Forbesa i pierwsze na liście najzamożniejszych Europejczyków.

Ingvar Kamprad

Ale w sumie nie ma się co dziwić. Ja nie dałem zarobić Federerowi w kończącym się roku ani centa, a od Kamparda kupiłem niedawno całkiem sporą szafę.

czwartek, 20 września 2007
Federer znów uratuje Szwajcarię?

 Flaga Szwajcarii

Wyobraźcie sobie, że Ronaldinho odmawia gry w kadrze Brazylii, mówiąc, że najważniejsza jest dla niego Barcelona i koncentruje się na grze w klubie. Na dodatek, podkreśla otwarcie, że robi to dla dobra własnej kariery. Owszem, zagra dla reprezentacji, ale tylko wtedy, gdy sytuacja zrobi się naprawdę dramatyczna, np. Brazylijczykom będzie grozić absencja na mundialu, albo - gdy już na samych mistrzostwach - o wyjściu z grupy będzie decydował ostatni mecz. Dopiero wtedy Ronaldinho wsiądzie w samolot, założy żółtą koszulkę i dołączał do kolegów.

Fikcja? Chyba tak, w każdym razie w piłce nożnej trudno sobie wyobrazić taką sytuację.

Zupełnie inaczej jest w tenisie. Dokładnie tak jak opisałem powyżej, zachowuje się bowiem najlepszy tenisista świata Roger Federer, który w reprezentacji Szwajcarii na Puchar Davisa grywa rzadko. Mówi otwarcie, że koncentruje się na własnej karierze w singlu. Dopiero, gdy Szwajcaria naprawdę jest pod ścianą, wraca do drużyny. Np. od jutra Federer przystrojony w narodowe barwy będzie bił się w Pradze z Czechami o być albo nie być Szwajcarów w Grupie Światowej. Przegrany spadnie bowiem do II ligi, czyli Grupy I Strefy-Euroafrykańskiej. Federer zachowuje się identycznie od trzech lat. W meczach, gdy Szwajcarzy przegrywali z Hiszpanią, Australią i Holandią nie grał. Zjawiał się dopiero na play-offy z Wielką Brytanią, Serbią i teraz na Czechów.

 Federer

Najciekawsze jest to, że nikt Szwajcarowi nie robi z tego powodu wyrzutów. Żadna szwajcarska gazeta nigdy nie napisała, że lider światowego rankingu nie jest patriotą, albo że lekceważy kolegów z drużyny, albo że zaprzepaszcza szansę swojego kraju na dobry wynik w rozgrywkach.

Szczerze mówiąc, tak do końca nie wiem na czym polega ten fenomen. Wydaje mi się, że decydują dwie rzeczy. Po pierwsze rozgrywki Pucharu Davisa nijak mają się do ważnych narodowych meczów piłkarskich (MŚ, ME). Specyfika tenisa, szczególnie w ostatnich latach, polega na tym, że sport ten stał się niemal wyłącznie synonimem gry na turniejach w singlu. Nie liczy się już debel, ani rozgrywki drużynowe. Czują to wszyscy: zawodnicy, kibice i dziennikarze. Dlatego zachowanie Federera, gracza walczącego w końcu o miano najlepszego w historii dyscypliny, uważają za logiczne/ racjonalne/ uzasadznione/ słuszne.

Druga przyczyna jest bardziej prozaiczna - Federer po prostu zawsze przynosi zwycięstwa. Dzięki niemu Szwajcarzy pokonali Wielką Brytanię (2006) i Serbię (2005), utrzymując się w elicie Pucharu Davisa.

Zastanawiam się tylko, co będzie, gdy Szwajcarzy z Federerem w składzie kiedyś przegrają. Czy też nikt nie powie o nim złego słowa? I czy Szwajcar będzie się potem fatygował na spotkania Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej?

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Inni blogerzy Sport.pl
Jestem też na
 
    follow me on Twitter