Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Wimbledon - brawo Ołówek

Michał Przysiężny

Mundial, mundialem, a w Wimbledonie Polak wygrał dziś mecz w męskim singlu po raz pierwszy od 24 lat. Michał Przysiężny pokonał w poniedziałek Ivana Ljubicicia, były numer trzy na świecie.

Naprawdę fajny mecz zagrał Michał, który zupełnie serio powiedział potem na konferencji, że oglądał rywala na YouTubie i stąd wiedział, co ma grać - dużo na forhend oraz klasycznie serwis na bekhend i do siatki. - Ci goście z czołówki wcale się tak bardzo od nas nie różnią. Najważniejsza jest wiara w siebie. Ja zmieniłem jakiś czas temu swoje nastawienie. Powiedziałem sobie "wyluzuj, nie przejmuj się, jak nie idzie, to nie idzie, po prostu graj z uśmiechem na ustach." I tak jakoś awansowałem z siódmej setki do pierwszej - mówił Przysiężny. I to powinno być motto nie tylko polskiego tenisa, ale być może w ogóle motto polskich sportowców.

Przyjemnie było posłuchać Michała, który mówił potem o tych wszystkich wielkich tenisistach per „goście". - Ci goście wcale nie są tacy super. My, Polacy też potrafimy tak grać, nie rozumiem dlaczego tyle czasu nam się to nie udawało - mówił Michał. Święte słowa.

Na kort numer osiem przyszło go dopingować sporo Polaków - widziałem m.in. Klaudię Jans, Marcina Matkowskiego, Mariusza Fyrstenberga, Urszulę Radwańską z mamą. Po treningu Agnieszki przyszedł też papa Radwański. I on też mówił o pewności siebie, że najważniejsze dla tenisisty, który właśnie przebył długą drogę z czeluści rankingowych głębin do pierwszej setki jest ogranie, doświadczenie, oswojenie się choćby z wielkoszlemową atmosferą, gdzie kibiców jest tłum, a nie pięciu na krzyż. Michała przytłoczyła ta atmosfera w Paryżu, a teraz już nie, i wygrał w świetnym stylu.

Czekam na kolejny taki mecz. Mam nadzieję, że już w środę. A we wtorek na Agnieszkę i Łukasza. Jest szansa na trójkę Polaków w II rundzie!

PS. Bonus. Jeśli ktoś nie wie, dlaczego Michał Przysiężny ma ksywę Ołówek, objaśniam: Dawno, dawno temu, miał podobno taką fryzurę jak bohater bajki o „Zaczarowanym ołówku". Jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić, ale ponoć to prawda. Ponoć, bo Michał unika w wywiadach tematu ołówkowego, choć ksywę akceptuje.  

środa, 26 sierpnia 2009
Jak Federer w packmana grał z Matką

Fryta Matka

Jeśli jeszcze nie wiecie, to Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski dołączyli do grona blogerów Sport.pl. Ich blog „Z korytarza deblowego” możecie znaleźć TU, a także w zakładkach do mojego blogu.

Wpisy chłopaków śledzę zawsze z dużym zainteresowaniem, bo chyba jest to jeden z niewielu blogów (jeśli nie jedyny) o kulisach wielkiego sportu.

Świetny przykład o co mi chodzi, znajdziecie np. TUTAJ. Mariusz opisuje atrakcje w players lounge w Cincinnati i jak Marcin grał na automacie w packmana z Federerem.

pacman

"Niestety w tym przypadku Lord Vader Federer wygrał z rycerzem Jedi Matkowskim"

Chłopaki piszą też o meczach, o tym co dobrego jedli na kolacje, o innych tenisistach, o deblu i jego specyfice, czasem wrzucają jakieś zdjęcia, a czasem żalą się że z powodu burzy na lotnisku w Filadelfii zgubiono im bagaż.

Przypomina mi się też super historia z poprzedniego blogu, jak Marcin pojechał do Dubaju i zapomniał wyrobić sobie wizę. Spędził dwa dni na lotnisku, a kiedy już wreszcie załatwił nową, pojechał prosto na mecz. Nie pamiętam tylko, czy wygrali wtedy, czy przegrali.

Generalnie, bardzo polecam.

Wyobrażacie sobie, co by to było gdyby Agnieszka Radwańska pisała taki blog, albo Robert Kubica albo Jerzy Dudek o Realu Madryt?

A tak w ogóle to wpadłem na pomysł, by zrobić z chłopakami wywiad na temat kulis turniejów tenisowych. Po głowie chodzą mi różne pytania, także kontrowersyjne - czy tenisiści piją i czy podrywają tenisistki? Może macie jakieś własne propozycje?

Postaram się zrobić taką rozmowę w trakcie US Open.

wtorek, 23 czerwca 2009
Radwańska ratuje dzień polski

Trzy mecze, dwie porażki, jedna wygrana. Pierwsza porażka po walce (Marty), jedna w beznadziejnym stylu (deblistów) i jedno pewne zwycięstwo (Agnieszki). Dla mnie był to dzień zupełnie szalony jeśli chodzi o pracę. Wszystko działo się bowiem jednocześnie - gdy Marta grała pierwszego seta, debliści przegrywali w trzecim, a Agnieszka remisowała 2:2 z Martinez Sanchez, a do tego wszystkiego miałem deadline tekstu na pierwsze wydanie. W efekcie z tych trzech wydarzeń w całości nie zobaczyłem żadnego. Byłem od początku na Marcie, a potem już tylko nerwowo stukałem w klawisze pisząc tekst na I i II wydanie z biura prasowego i zerkałem na telewizorki nad moją głową, która niebawem zaczęła mnie boleć z nadmiaru wrażeń.  

Potem były konferencje. Marta powiedziała, że rywalka grała równo, a jej gra zanurkowała w końcówce. Trudno się nie zgodzić. Potem debliści przyznali, że dali ciała. Prawda, panowie, niestety. A na koniec Agnieszka z uśmiechem powiedziała, że myślała, że będzie trudniej. Na konferencji padło też pytanie o dzisiejszy mecz Uli z Cibulkovą. - Niech zrobi z niej zupę cebulową - powiedziała Agnieszka, po lekkim naprowadzeniu przez red. Janka Cioska z "Super Expressu", któremu takie zdanie chyba do czegoś było potrzebne. Coś czuję, że do tytułu tekstu :-).

Zdjęcia z meczu Marty:

Marta Domachowska

Anabel Medina

Marta Domachowska

Marta Domachowska

mecz

doma

Anabel

Marta Domachowska

Marta D

Marta Domachowska

Relacja twitterowa, gdzie możecie przekonać się jak bardzo upokarzające błędy ortograficzne potrafią robić dziennikarze "Gazety Wyborczej", gdy piszą szybko i bez zastanowienia TUTAJ  

wtorek, 26 maja 2009
Kubot miażdży Troickiego. Deszcz nie przeszkodzi?

Łukasz Kubot prowadzi z Victorem Troickim 5:0 w I rundzie singla Rolanda Garrosa!!! Spotkanie na kameralnym korcie nr 10 zaczęło się o godz. 11, ale tuż przed południem przerwał je deszcz. Według prognozy opady mają być tylko przelotne.

Kubot grał do tego momentu fantastycznie. Mocny, pewny serwis, super return, agresywnie, chodził do siatki. Po prostu poezja! Jeśli ktoś oglądał niedawny finał Kubota w Belgradzie z Novakiem Djokoviciem, to Polak grał teraz tak, jak na początku drugiego seta, gdy Djoko rzucał rakietą z wściekłości.

Brawo Łukasz! Mam nadzieję, że deszcz nie przeszkodzi.

Przypominam, że Serb jest 32. na świecie, Łukasz zajmuje 142. pozycję. Troicki w 2008 r. wygrał turniej ATP w Waszyngtonie, w tym roku był w półfinale w Zagrzebiu.

- Victor świetnie returnuje, kluczem będzie mój dobry serwis - mówił przed meczem Kubot.

Koledzy z "Polskiego Radia" i "Przeglądu Sportowego" poszli wczoraj na trening Troickiego. - To będzie ciężki mecz. Łukasz gra ostatnio rewelacyjnie. Świetnie serwuje, gra przy siatce i z głębi kortu - powiedział Serb. Zupełnie jakby mówił o Federerze.

Oby, oby. Ostatnim Polakiem w męskim singlu, który przeszedł I rundę w Rolandzie Garrosie był Wojciech Fibak w 1984 r. W 1995 r. Wojciech Kowalski poległ w pięciu setach z Guy Forgetem.  

poniedziałek, 19 stycznia 2009
Inżynier Mamoń

Inżynier Mamoń mawiał, że najbardziej podobają mu się melodie, które już raz wcześniej słyszał. Mi najmniej podobają się mecze tenisowe, które już gdzieś kiedyś widziałem, a poniedziałkowy mecz Marty Domachowskiej był kopią wielu jej poprzednich porażek - z Londynu, Paryża, Warszawy.

Widziałem już wiele razy te metrowe auty, podwójne błędy serwisowe, nerwy. Wiele razy słyszałem potem, że: „ Nie tak sobie to wyobrażałam. Nie czułam gry. Jak chciałam przytrzymać piłkę, to ona kończyła wymianę, jak grałam agresywniej, to popełniałam błędy. Było ich za dużo. Serwowałam źle, bo miałam niedawno kontuzję mięśni brzucha, za nisko podrzucałam piłkę i w ogóle za wolno poruszałam się po korcie. Ta porażka sprawi, że spadnę w rankingu, ale nie jest aż tak źle. Utrzymam się jeszcze w setce, wciąż będę mogła jeździć na całkiem duże turnieje. Naprawdę solidnie przepracowałam zimę w Warszawie, być może wyniki przyjdą później".

Marta jest bardzo sympatyczną dziewczyną, ale jeśli wreszcie czegoś nie zmieni. Nie wiem czego: może otoczenia, może trenera, może podejścia, to wstanę i wyjdę z kina, jak inżynier Mamoń.

niedziela, 18 stycznia 2009
Strasznie szkoda Uli Radwańskiej

W sobotę na korcie numer pięć w Melbourne razem z innymi polskimi dziennikarzami i grupką fanów oglądałem bardzo smutne widowisko. Urszula Radwańska grała w III rundzie eliminacji z Kanadyjką Stephanie Dubois. Wydawało się, że jest faworytką, bo dokładnie sześć dni wcześniej pokonała ją w Hobart. Wtedy stawką też była gra w turnieju głównym, ale znacznie niższej rangi. Pula nagród na Tasmanii wynosiła 220 tys. dol., w Melbourne przekracza 16 mln dol. (amerykańskich).

Kort numer 5

Młodsza siostra dziesiątej rakiety świata Agnieszki już w pierwszym gemie rzuciła z całej siły rakietą ze złości w kort. Chyba w drugim, zaczęła krzyczeć do siebie na całe gardło. - Co ty robisz? Dlaczego grasz przez środek? Co za hebel? Nic mi nie wychodzi? No, ja nie mogę! Dlaczego? - to tylko kilka próbek. Inne trudno było nawet rozszyfrować, choć - trzeba oddać Urszuli, że trzymała poziom wielkoszlemowy w słownictwie, bo nie usłyszałem żadnego przekleństwa. Takie mecze zdarzały się już wcześniej wiele razy. - Nic nowego - powiedziała Agnieszka, która pojawiła się na trybunach w II secie.

Ula Radwańska

Ula przegrała w fatalnym stylu, a trener Radwański po meczu wylewał swoje żale na nas, dziennikarzy.

Z jednej strony można mu zarzucić, że sam nie umie trzymać nerwów na wodzy (wyszedł wściekły z kortu po trzech gemach, ale wrócił w II secie), a wymaga tego samego od córki. Ale z drugiej strony, rozumiem jego rozczarowanie. Wydaje mi się, że znam Radwańskiego już dość dobrze. Wiem, że naprawdę stara się coś zmienić. On wie, że Ula ma ogromny potencjał - lepsze warunki fizyczne od Agnieszki, jest nieco wyższa, silniejsza, lepiej serwuje. Wszyscy wiedzą, że pokonała już kilka niezłych rywalek, wygrała juniorski Wimbledon. Ale gdy dochodzi do najważniejszego meczu, często (bo nie zawsze) kończy się to katastrofą, jak w sobotę na korcie numer pięć.

Obserwowałem wiele treningów sióstr. Radwański nie krzyczy na córki, traktuje je po partnersku. W żadnej rozmowie, której byłem świadkiem nie daje odczuć, że Ula coś musi, że ma dorównać do Agnieszki, że jest od niej mniej ważna. W tej bardzo emocjonalej rozmowie z nami po meczu też nie był zły na to, że Ula nie wejdzie do setki, czy że nie zagra w Australian Open. Był zły, bo wie, że Ula potrafi zagrać dziesięć razy lepiej.

To wszystko rozgrywa się gdzieś w jej głowie. Być może podświadomie czuje presję, ale Agnieszka mówiła w sobotę, że Ula zawsze się tak denerwowała i krzyczała, nawet wtedy, gdy jej starsza siostra była w szóstej setce, a nie pierwszej dziesiątce świata i obie grały w turniejach juniorskich w Bratysławie, a nie w Australian Open.

Dlatego strasznie szkoda mi Uli, bo wychodzi na to, że to po prostu kwestia charakteru, osobowości. Denerwuje się i przestaje być sobą, bo być może we wszystkim wymaga od siebie strasznie dużo. Nie wiem jak się to wszystko skończy, ale jeśli Ula miałaby nigdy nie awansować do pierwszej setki, to ja i tak będę uważał ją za świetną tenisistkę. Tak jak trener Radwański, widziałem już, jak naprawdę potrafi grać Ula.

piątek, 14 listopada 2008
Debel w półfinale, a mogą wygrać cały turniej!

frytkaimatka 

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski awansowali właśnie do półfinału Masters Cup w Szanghaju, czyli elitarnego turnieju dla ośmiu najlepszych singlistów i deblistów kończącego się roku. W ostatnim meczu grupowym pokonali niezwykle mocną i utytułowaną parę Jonas Bjorkman, Kevin Ullyett. Szwed zakończył tym meczem swoją przepiękną, trwającą 17 lat z okładem, karierę, więc na pewno zapamięta naszych zawodników na zawsze. "To wielki zaszczyt zagrać w ostatnim meczu Jonasa" - napisał na blogu naszych deblistów Marcin Matkowski

Ten awans to jeden z największych sukcesów Polaków w karierze, być może nawet największy, bo choć są dopiero w półfinale, to samo zakwalifikowanie się do Masters jest piekielnie trudne. Zgoda, że "Frytka" i "Matka" awansowali do Szanghaju szczęśliwie, bo wycofała się para z Izraela, ale... Po pierwsze - moim zdaniem w pełni na to zasłużyli wspaniałą końcówką sezonu, a po drugie - świetnie wykorzystali swoją szansę.

Do finału jeszcze daleka droga, ale uważam, że naszych deblistów stać na zwycięstwo w Masters, czyli powtórzenie wyniku Fibaka z lat 70. Dlaczego?

1. Mariusz i Marcin nie są już tą samą parą co dwa lata temu, gdy w debiucie na Masters odnotowali same porażki. Grają dojrzalszy tenis, lepiej returnują, pewniej serwują, starają się też poprawiać grę przy siatce, co nigdy nie było najmocniejszą stroną ich gry. To fakty. Mówił o nich w wywiadzie przed turniejem Mariusz, ale też wyniki potwierdzają to wyniki.

2. Różnica polega też na tym, że Polacy wreszcie zaczęli wygrywać mecze z parami ze ścisłej światowej czołówki. Kiedyś było tak, że radzili sobie z przeciętniakami, ale jak po drugiej stronie siatki stawali bracia Bryanowie, Bjorkman, Nestor, czy Paes, to dostawali tęgi łomot. Od jakiegoś czasu to się zmieniło. W tym roku pokonali już wszystkie najmocniejsze pary, w tym swoich półfinałowych przeciwników - Bryanów.

3. Młodość (która skutkuje pewnie pkt. 2). W deblu, inaczej niż w singlu, najlepsi zawodnicy mają po 33-35 lat. „Frytka" z „Matką" w tym elitarnym klubie są jeszcze szczeniakami, nie przekroczyli 30-tki. Zmiana warty w deblowej szpicy dokonuje się powoli, ale się dokonuje. Strach pomyśleć jaka będzie siła rażenia polskiego debla, gdy przekroczy już 30-tkę!

4. Luz, spokój w głowie, dobra atmosfera. Agnieszkę Radwańską i naszych najlepszych deblistów poza świetną grą w tenisa łączy jeszcze jedna rzecz - to ludzie, którzy wiedzą czego chcą i mają - jak to się mówi - dobrze poukładane w głowie. Nie stresują się meczem o stawkę, bo przeżyli ich już wiele.

5. Serwis „Matki". Nie wiem, czy wiecie, ale posyła piłki z prędkością ok. 230 km/godz.

Szansa jest więc spora, ale nawet jeśli w sobotę rano nie uda się pokonać Bryanów, to Masters będzie dla Polaków bardzo udany. To kolejny dowód na to, że należą do ścisłej światowej czołówki deblistów.

Wszystkim tym, którzy będą wzdychać, że to "tylko debel" polecam wywiad z Mariuszem z "Gazety Wyborczej" sprzed turnieju. Bardzo celnie punktuje w nim o co chodzi z tym współczesnym tenisowym deblem. W skrócie, chodzi o to, że w dzisiejszym tenisie zrodziła się wąska specjalizacja. Nie można negować faktu jej istnienia, ale nie można negować też tego, że debel jest częścią tenisa, a ludzie tenisa, wśród nich Nadal i Federer, darzą najlepszych w tej konkurencji zawodników wielkim szacunkiem. Polecam.

wtorek, 24 czerwca 2008
Polski Wimbledon? Zobaczymy w środę

Dziwne rzeczy dzieją się w tym roku w pierwszych dniach Wimbledonu. Z nieba leje się nie deszcz, lecz słoneczny żar. David Nalbandian odpada w pierwszej rundzie z Kanadyjczykiem Dancevicem, a do drugiej rundy kobiet awansowały aż trzy Polki. O ile Nalbandian czasem miewał już takie wpadki, a słońce w Londynie w czerwcu jednak czasem świeci, to tylu naszych reprezentantek w drugiej rundzie Wielkiego Szlema nie mieliśmy jeszcze nigdy.

- To wspaniały dzień dla Polski - powiedziała na konferencji prasowej Marta Domachowska. I ma sto procent racji. Malkontentom, którzy twierdzą, że robienie wielkiego halo z wygranych Polek w pierwszej rundzie, to żenada/przesada/nonsens, odpowiadam, że Brytyjczycy robią dokładnie takie samo halo, ale różnica jest taka, że w drugiej rundzie mają jedną tenisistkę, a nie trzy. Zdjęcie Eleny Baltachy, która wygrała wczoraj z Niemką Angelique Kerber, jest dziś na pierwszej stronie szacownego "Timesa" i kilku innych gazet. Angielski tenis, szczególnie kobiecy, jest od lat pogrążony w kryzysie i takie chwile sportowej radości są tu naprawdę na wagę złota.

Z drugiej strony, żeby odegrać jakąś rolę na Wimbledonie, trzeba wygrać kilka meczów, a nie jeden. Brytyjczycy cieszą się dziś ze zwycięstwa Baltachy, ale wierzą w zasadzie tylko i wyłącznie w Andy'ego Murraya, który dziś gra w pierwszej rundzie z Fabricem Santoro. Widzą go już w ćwierćfinale, w którym może zmierzyć się z Rafaelem Nadalem.

O tym, czy to będzie polski Wimbledon - w sensie, że zostanie nam więcej niż jedna osoba w singlu - na dłużej niż kilka dni, przekonamy się do środy. Dziś z Gillesem Simonem zmierzy się Dawid Olejniczak, pierwszy Polak w singlu od 22 lat. Ale nie oszukujemy się, Dawid - swoją drogą przesympatyczny człowiek - faworytem nie jest. Jego zwycięstwo byłoby mega sensacją. W środę Urszula Radwańska będzie walczyć z Sereną Williams. Będę za nią trzymał kciuki z całych sił i starał się uwierzyć, że słowa trenera „oczywiście, że Ula wygra", to nie jest tylko żart. Ale, znów, ciężko przejść obojętnie obok faktu, że Serena po raz ostatni odpadła w II rundzie Wielkiego Szlema w 1998 r. Zresztą była to jej jedyna tak wczesna porażka. Pecha w losowaniu miała też, niestety, Marta Domachowska, bo o ile "babcia" Craybas w I rundzie była w jej zasięgu, to przeciwniczka w II rundzie, chyba jednak będzie dla niej za trudna. Agnieszka Radwańska, bo o niej mowa, powinna sobie z Martą poradzić. Zresztą sytuacja, w której Domachowska wpada w II rundzie na Agnieszkę jest chyba najgorszą z możliwych. Zamiast dwóch Polek bijących się o awans, wolałbym już, żeby Marta musiała grać z Aną Ivanović.

Gdyby więc bukmacherzy przyjmowali zakłady ilu Polaków w singlu pozostanie na Wimbledonie do środy wieczorem, pewnie najniższe kursy byłyby na - jeden (a w zasadzie jedną). Ale bukmacherzy nie zawsze mają rację...

PS. Na koniec odrobina autopromocji. W poniedziałkowym konkursie dla dziennikarzy akredytowanych na Wimbledonie na trafne wytypowanie wyniku meczu Mario Ancicia z Michaelem Llodrą "Gazeta Wyborcza" zajęła drugie miejsce. Przed nami był tylko Charlie Wyett z "The Sun".  

poniedziałek, 21 stycznia 2008
Polki grają o ćwierćfinał Australian Open - nocna relacja na żywo

4:34 Marta przegrała 4:6, 4:6, ale walczyła dzielnie. To był bardzo dobry mecz. RADWAŃSKA W ĆWIERĆFINALE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

4:27 MOTYLANOGA, MOTYLA NOGA. 6:0!!!!!!! RADWAŃSKA W ĆWIERĆFINALE. Domachowska 3:5 - na krawędzi porażki, ale walczy. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze zrobić jakiś wpis - serwery padają.... blox.pl. pada.... cieszcie się!!!! 

4:17 Jest 4:0 dla Radwańskiej w III secie!!! Gra Rosjanki kompletnie się posypała, Polka chyba nie odda już prowadzenia. Niewiarygodne - było 1:6, 0:3. Jest 1:6, 7:5, 4:0. Niech ktoś mnie uszczypnie.

4:14 Właśnie minęła 3 godzina tej relacji. Domachowska 3:3 w II secie. Radwańska coraz bliżej życiowego sukcesu... 

4:12 Pietrowa wróciła. Ale przerwa nic jej nie dała. 2:0 dla Radwańskiej. Ćwierćfinał coraz bliżej!!!! 

4:08 Rosjanka poszła na jakiś zabieg, albo do toalety. W każdym razie Radwańska jest na korcie sama i żeby jakoś zabić czas - trenuje sobie serwis. Wygląda to niesamowicie. Domachowska 2:3.

4:03 U Domachowskiej 3:2 dla Venus. U Radwańskiej - Pietrowa poprosiła o przerwę medyczną. Ale nie wiem, co jej dolega, bo relacja mi skacze :-) 

3:59 RADWAŃSKA PRZEŁAMAŁA PIETROWĄ I PROWADZI 1:0. JEŚLI TO WYGRA, TO BĘDZIE COŚ CUDOWNEGO - PRZYPOMINAM, ŻE BYŁO 1:6, 0:3!!!!!! A JEST 1:6, 7:5, 1:0!!!! O MÓJ BOŻE...... ZARAZ CHYBA OSZALEJĘ 

3:57 W Eurosporcie Lech Sidor za Tomka Wolfke - a może mnie ktoś zmieni??? Radwańska ma piłki na przełamanie w pierwszym gemie - a ja tego nie widzę, bo cała Polska chyba wykupiła tę relację live w sieci i wszystko mi padło. buuuuuuuuu 

3:51 SET dla Radwańskiej!! Coś niesamowitego - od 0:3 do wygrania seta 7:5. Dropszot którego zagrała Radwańskia na początku tego gema były genialny. Trzeci set zdecyduje, czy Poka zagra w ćwierćfinale - Rosjanka jest do pokonania!!!!

3:48 RADWAŃSKA przełamała Pietrową i prowadzi 6:5! Serwuje, by wygrać seta. Dawaj Aga!!!! Domachowska przegrała seta 4:6.

3:43 Pietrowa była o dwie piłki od wygrania meczu z Radwańską przy 5:4, 30-15, ale Aga się nie dała!!! 5:5. Marta przegrywa 4:5 i serwuje.

3:38 Słuchajcie, muszę trochę ograniczyć wpisy, bo właśnie złapałem się na tym, że pisząc, przegapiłem 4:3 dla Domachowsiej - drugie przełamanie serwisu Venus!!! Radwańska 4:5.

3:36 Domachowska przełamana - 3:3. Obie grają nierówno - tu wszystko się może jeszcze zdarzyć

3:33 Radwańska ma piłki na 5:4!!!!  

3:31 Domachowska 3:2 - ale spokojnie, to serwis Venus. Radwańska wzięła się do roboty w ostatniej możliwej chwili - od 1:6, 0:3 doprowadziła do 1:6, 4:4. Trzeba wygrać tego seta!  

3:28 DOMACHOWSKA 3:1 z Venus. Naprawdę świetnie serwuje Marta. Venus jakaś taka niewyraźna... Pietrowa 4:3 - utrzymała podanie.

3:26 RADWAŃSKA 3:3!!!!!!!!!!!!! No, nareszcie walczy!!! 

3:24 Jeszcze Polska nie zginęła. Radwańska 2:3 i serwuje - odrobiła straty. Domachowska przełamała Venus - super forhend i w ogóle super - jest 2:1 i jej serwis!!!! 

3:20 O Matko nie nadążam. Marta miała 40:0 przy podaniu Venus. Radwańska wygrała własne podanie, 1:3 i miała 30:0 przy serwisie Pietrowej... 

3:17 WOW. Ale Domachowska serwuje, no poezja po prostu. Dwa asy z rzędu. Venus nawet nie drgnęła. 1:1 - obie wygrały swoje podania 

3:14 Radwańska 0:3. Co ja mam wam napisać? Nikt chyba się nie spodziewał, że Pietrowa zagra tak dobrze, ale Polka jakoś tak chyba za mało walczy... Nie wiem o co chodzi... 

3:10 Grymas na twarzy Polki. Rosjanka chodzi do siatki, atakuje, widać, że chce wygrać ten mecz. Przełamanie i jest 0:2. Mam deja vu - już to kiedyś widziałem. We wrześniu, jak Aga poległa bez walki z Shahar Peer. Oby nie, oby nie, ale nie wyglada to dobrze. Eurosport przerzucił sie na Rod Laver Arena. Domachowska i Williams na korcie. Rozgrzewka 

3:08 Drugi set zaczął się od wygranego serwisu Pietrowej. Rosjanka pewnie serwuje, Aga nie umie nawiązać walki 6:1, 1:0 

3:02 RADWAŃSKA PRZEGRAŁA SETA 1:6. Trzecie przełamanie serwisu i podwójny błąd na koniec. Źle. Aga weź się w garść 

3:00 Radwańska przegrywa 1:5. Były szanse na przełamanie, ale Pietrowa gra o niebo lepiej niż Kuzniecowa. A Agnieszka ciut za często się myli. Na razie 

2:56 Ivanović wygrała z Wozniacki 6:1, 7:6. Niedługo Domachowska. Isia zagrała genialnego loba - Pietrowa nie zdołała go odebrać 

2:53 4:1 dla Pietrowej, po drugim przełamaniu. Radwańskiej odjeżdża pierwszy set... Oby nie... Rosjanka gra bardzo agresywnie, robi dwa-trzy kroki do siatki i strzela bardzo mocno - Aga sobie z tym nie radzi 

2:50 Pietrowa 3:1. Rosjanka sprawia lepsze wrażenie, niż można było przypuszczać - patrząc na jej wyniki z ostatnich tygodni 

2:46 Radwańska na różowo-biało, Pietrowa na biało-czarno - do dowód, że czasem jednak coś widzę na MCA :-) 

2:44 Radwańska wygrała własny serwis. Jest 2:1. A Ivanović ma meczbole w meczu z Wozniacki. Dunka zmarnowała szansę na wygranie seta. 

2:41 Relacja mi się zacina jak cholera. Widziałem nieudanego loba Agnieszki, ale Polka walczy dzielnie.

2:38 0:2 niestety. Rosjanka utrzymała serwis. 

2:36 Zaczął się mecz Radwańskiej. I zaczął się źle - Pietrowa przełamała serwis Polki w I gemie 

2:32 A jeśli chodzi o polskie akcenty, to Pietrowa też ma je w swoim życiorysie. Przez kilka lat mieszkała i trenowała w Polsce. W zeszłym roku jej trenerem był Tomasz Iwański, który był też trenerem Olgi Sawczuk z Ukrainy, którą w I rundzie pokonała Radwańska. Czy widzicie tu jakiś logiczny ciąg zdarzeń?

2:30 Radwańskiej i Pietrowej wciaż nie ma na korcie, a w meczu Ivanović z Wozniacki zanosi się na trzeci set. Czuję, że skończymy po 5 rano... 

2:25 A na Rod Laver Karolina odrodziła się w II secie. Prowadzi 5:3.  

2:18 Czas na moje typy. Oczywiście marzy mi się, aby obie Polki awansowały, ale chłodną głową oceniam szanse na taki scenariusz na 0,0001 proc. Jeśli Venus zagra swoje, to Marta nie ma z nią szans. Uważam natomiast, że Radwańska jest w stanie pokonać Pietrową. Była faworytką bukmacherów, jest i moją, daję jej 70 proc. szans. Obstawiam więc Dom - Wil 2:6, 3:6 i Rad - Pie 6:4, 7:5. Ale pewnie jak zwykle koledzy się będą jutro ze mnie śmiać w pracy....  

2:14 Pietrowa powiedziała w wywiadzie dla Eurosportu, że it's exciting to play someone you never played against. Taaaa... i tak wiemy, że się boisz

2:12 Na MCA skończyli. Za jakieś 15 min Radwańska! A za chwilę moje typy i ocena szans... 

2:07 Wyobraźcie sobie, że "Gazeta" czeka do 3 w nocy z drukiem na Warszawę i Katowice (chyba?). Takie są nasze max możliwości techniczne. Właśnie dzownili z pytaniem, czy jest szansa, że coś sie skończy. Powiedziałem, że mała - tylko krecz chyba wchodzi w grę 

2:00 Rozmawiałem dziś tfu... wczoraj z Wojtkiem Fibakiem, który powiedział jedną fajną rzecz, że Radwańska obok Kubicy to jedyni nasi sportowcy rozpoznawalni na całym świecie. Tenis i F1 to sporty, o których pisze się wszędzie. Skoki, siatkówka, pływanie, czy nawet piłka nożna, to jednak sporty niszowe...  Rozmowa z panem Wojtkiem dziś w "GW" i na Sport.pl  

1:56 A Mats Wilander dostaje łomot od panów McN za to, co powiedział w sobotę o Radwańskiej - że jej za bardzo nie zna. Wstyd, Mats! 

1:53 Ivanović 6:1. Na korcie MCA panowie McNamee i McNamara prowadzą 6:1, 4:1. Historyczne mecze już tuż, tuż. Blog chodzi jakby zaraz miał zdechnąć - cała Polska wstaje z łóżek... 

1:48 Choć, żeby chodziło to jakoś strasznie szybko, to nie powiem, ale to pewnie kwestia mojego łącza. Nie jest za szybkie... 

1:46 UDAŁO SIĘ. Mam podgląd na kort Radwańskiej. Na razie grają starsi panowie...  

1:38 Znalazłem ten link do relacji TV z innych kortów. Nie wiem, tylko czy nie mam za słabego łącza... Jestem w domu, a nie w redakcji. Ivanović 3:1. Mecz Radwańskiej może się zacząć wcześniej - panowie debliści oldboje na MCA już skończyli seta

1:33 Kurcze - ciągle nie mogę w to uwierzyć - dwie Polki grają o ćwierćfinał Wielkiego Szlema... Poprzednie dwa mecze o taką stawkę toczone w tym tysiącleciu ogladałem na żywo z trybun. Byłem zarówno w Londynie na meczu Radwańskiej z Clijsters w 2006 r, jak i na katastrofie Polki z Shahar Peer w NYC we wrześniu. Oby dziś było lepiej... 

1:29 Aha, tradycyjnie już przepraszam za literówki i błędy wszelakie. Mam tu otwarte z miliard okienek i jeszcze muszę odpowiadać na pytania typu "a co to znaczy AD przy wyniku?"

1:28 Ivanović 1:0. Szukam tej relacji w necie z innych kortów, ale jakoś nie mogę znaleźć. Ktoś wie gdzie to jest? Jakiś link? 

1:20 Na Eurosporcie mecz komentuje Tomek Wolfke i Katarzyna Strączy. Tomek_kk napisał na formum, że podobno płacąc 2 dolary można na stronie Eurosportu wykupić relację na żywo z meczu Radwańskiej z Pietrową. Sprawdzam, czy to możliwe. Może tak zrobię...

1:16 Caroline to tak naprawdę Karolina - rodzice Wozniacki są Polakami. Karolina świetnie mówi po polsku. Jeśli ktoś ma patrityczne zacięcie, powinien jej kibicować. Z drugiej strony, wiem, że Ivanović też ma u nas sporo fanów.   

1:14 Na Rod Laver Arena za chwilę zacznie się mecz Dunki polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki z Aną Ivanović. Po nich na kort wyjdzie Marta Domachowska i Venus Williams.  

1.10 Witam wszystkich. Dobra wiadomość - udało mi się zasnąć na parę godzin. Czuję się prawie dobrze. Zapraszam do dyskusji na forum. Ile Polek zagra w ćwierćfinale? Jedna, dwie, żadna? Jakie typujecie wyniki?

wtorek, 18 września 2007
Polska bez Kubota!

Zapowiadany c.d.

Niestety w Puszczykowie nie zagra nasz najlepszy tenisista Łukasz Kubot (ATP 166).

 Lukasz Kubot

- Tydzień temu w challengerze w Pradze skręcił staw skokowy. Lekarze robili co mogli, ale ostatecznie uznali, że nie można ryzykować - powiedział Radosław Szymanik, asystent kapitana reprezentacji Nicka Browna. W singlach Polskę reprezentować będą więc Michał Przysiężny (ATP 221) i Dawid Olejniczak (ATP 368), a w deblu Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

Osłabieni mogą być też jednak Marokańczycy. W zgłoszonej do Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) kadrze brakuje bowiem jedynej gwiazdy - Younesa El Aynaoui'ego, byłego 14. zawodnika rankingu ATP. El Aynaoui, choć ma 36 lat, to wciąż gra na przyzwoitym poziomie (ATP 144). - Wiemy, że od kilku tygodni zmagał się z kontuzją. Ale do czwartku Marokańczycy mogą dokonywać zmian. Na razie mają w składzie samych młodych, nisko notowanych zawodników. Jeśli El Aynaoui do nich nie dołączy, będzie to dla nich duże osłabienie - podkreślił Szymanik.

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Inni blogerzy Sport.pl
Jestem też na
 
    follow me on Twitter