Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Venus nie taka straszna?

Venus Williams

Agnieszka Radwańska zmierzy się w poniedziałek o 9 rano z Venus Williams w 1/8 finału Australian Open i będzie faworytką tego spotkania.

Z kilku powodów.

Po pierwsze, najważniejsze, Venus to już nie jest ta sama Venus co kiedyś. Ma 34 lata, jest najstarszą zawodniczką w Top 100 WTA. Ma za sobą kilka poważnych kontuzji, chorób i tysiące kilometrów w nogach. Amerykanka z godnym podziwu uporem dalej się stara, dalej chce grać na bardzo wysokim poziomie, żeby liczyć się w Wielkich Szlemach. I liczy się, gra bardzo dobrze, w Auckland kilkanaście dni temu pokonała w finale Karolinę Woźniacką. Poziom jej gry jest jednak niższy niż, gdy zdobywała siedem wielkoszlemowych tytułów.

Po drugie, zmieniła się też Radwańska, jeszcze w 2010 r. odbijająca się od Venus jak od ściany. Polka od 2012 r. pokonała Amerykankę trzykrotnie, nie straciła ani jednego seta. Radwańska, w porównaniu do 2010 r., lepiej dziś serwuje, jest nieco silniejsza fizycznie, nie daje się tak łatwo zepchnąć do defensywy. I nie chodzi tu nawet o efekt Navratilovej”, ale o zwykłe tenisowe dojrzewanie. Polka okrzepła w czołówce, nabrała większej pewności, to też ma znaczenie.

Po trzecie, Radwańska to dla Venus najtrudniejszy typ rywalki - świetnie się rusza, doskonale broni, potrafi grać płaskie, niskie piłki, do których ciężko się schylać, i za którymi ciężko nadążyć. Miesza grę - zmienia kierunki, rotacje, tempo itd. To wszystko będzie bardzo utrudniało Venus prowadzenie mocnego ostrzału, do czego jest przyzwyczajona. Amerykanka zazwyczaj popełnia sporo błędów, a Radwańska - o ile gra na normalnym poziomie - nie robi ich prawie wcale.

Nic dziwnego, że Polka jest faworytką bukmacherów i większości ekspertów. Ale, trzeba uważać.

Po pierwsze, to będzie mecz w sesji wieczornej, w dniu święta narodowego w Australii (26 stycznia to tzw. Australia Day - nie zdziwiłbym się, gdyby spotkanie przerwano na pokaz fajerwerków), mecz, na który wszyscy będą patrzeć, mecz o podwyższonym napięciu. I Agnieszka w rozgrywanym w takich warunkach pojedynku, będzie faworytką. Bywało już w Szlemach, że takiej presji nie potrafiła udźwignąć.

Po drugie, nie wiemy do końca jak zadziała „efekt Navratilovej” w tak ważnym pojedynku. W teorii Amerykanka siłą swojego autorytetu i dobrych rad powinna popchnąć Agnieszkę do szybkiego zwycięstwa. Ale nie wiemy, co dzieje się dokładnie w głowie Agnieszki, która zewsząd słyszy, że gra lepiej dzięki Navratilovej. Czy to nie wytworzy dodatkowej presji? Czasem, jak się bardzo chce zrobić coś dobrze, pokazać, że idziemy do przodu, wychodzi coś zupełnie przeciwnego.

I  po trzecie, Venus rzeczywiście gra ostatnio bardzo dobrze. Chyba rację mają ci, którzy mówią, że gra lepiej niż w zeszłym roku w sierpniu w Montrealu. Kto wie, jak mocne petardy odpali na korcie w poniedziałek.

Trzymam kciuki za Agnieszkę.

niedziela, 25 stycznia 2015, mastaar

Polecane wpisy

Komentarze
2017/12/06 11:57:16
Agnieszka zawsze miała z nią problem niestety, a teraz już Polka nawet do 20 WTA się nie łapie.
 
    follow me on Twitter