Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Zagraj to jak Miami, Aga

Agnieszka Radwańska

Nie chcę zapeszać. Ale z dziennikarskiego obowiązku trzeba to napisać jasno i wyraźnie. Agnieszka Radwańska stoi przed wielką szansą awansu do finału singla w Wimbledonie. Tak, to nie żarty, finału singla tenisowego turnieju Wielkiego Szlema.   

Między Agnieszką a tym historycznym dla polskiego sportu wynikiem (co mogłoby się właściwie z tym równać?) stoją już tylko Maria Kirilenko, a potem Sabine Lisicki lub Angelique Kerber. O każdej można powiedzieć mnóstwo dobrego, każda z nich rozgrywa w Londynie świetny turniej, a z Radwańską w przeszłości wygrywała, ale nie da się też nie zauważyć, że po raz pierwszy w Szlemie Agnieszka nie trafiła w decydującej fazie turnieju na rywalki przewyższające ją siłą fizyczną. Kirilenko, Lisicki i Kerber nie biją piłek z mocą Sereny Williams, Marii Szarapowej, czy Viktorii Azarenki.

Przeważająca siła fizyczna rywalek była zmorą Agnieszki przez lata. Na trawie w Londynie w ćwierćfinałach za każdym razem zatrzymywały ją np. siostry Williams.

Z Kirilenko Agnieszka wygrała cztery ostatnie mecze, z Kerber i z Lisicką ostatnie pojedynki też zwyciężała. Odkąd latem zeszłego roku w jej tenisie pojawił się większy spokój, lepszy serwis, i więcej agresji, wpadki z rywalkami niżej notowanymi od niej, można policzyć na palcach jednej ręki. Ok, ktoś powie, że w Paryżu zawaliła niespodziewanie mecz z Kuzniecową, a wcześniej w Rzymie z Cetkovską, ale Rosjanka to jednak najwyższa liga siłowego tenisa, a poza tym, oba mecze odbyły się na czerwonej mączce, nawierzchni, której Agnieszka nie lubi.

W Londynie grają na trawie. Radwańska zdobyła tutaj tytuł jako juniorka, jest dziś numerem trzy na świecie, wygrała w tym roku turnieje w Miami, Dubaju i Brukseli, a wcześniej także w Pekinie, Tokio i San Diego. Poza Azarenką (druga połówka drabinki) i Szarapową (nie ma jej już w turnieju) Agnieszka demonstrowała w tym roku najlepszy tenis na świecie. Jeśli tylko wyjdzie na kort z takim nastawieniem, jakie miała np. w Miami, gdzie z zimną krwią rozprawiła się ze wszystkimi, powinna sobie poradzić także z Kirilenko, Lisicki i Kerber. Kluczowa będzie głowa, spokój, kontrolowanie emocji.

Skoro można było wygrać Miami, dlaczego nie dojść do finału Wimbledonu. Na dobry początek.

Zagraj to jak Miami, Aga.

poniedziałek, 02 lipca 2012, mastaar

Polecane wpisy

Komentarze
2012/07/03 00:05:05
Jeśli nie teraz to KIEDY ?
-
2012/07/03 10:36:52
Najpierw niech Agnieszka pokona dziś Marię,przełamie wreszcie barierę ćwierćfinału,a później wszystko się może zdarzyć,bo obie Niemki są w znakomitej dyspozycji,ale najbliższe trzy dni mogą przejść do historii polskiego tenisa
-
2012/07/03 16:45:03
jjjjjasny gwint, pada ! A Kirilenko gra tak płasko, ze piłka dostaje na tej mokrej trawie fatalnego poślizgu , niedobrze. Z wielkim trudem 4:3 i jest nerwowo... jest przerwa, to Masza może złapać oddech i się ogarnąć... Cóż, trzymajmy kciuki.
A Ferrer gładko uporał się z rywalem ćwierć metra większym ale nie większym niż on tenisistą.
D(rwa)el Potro powtórzył tylko swoje największe wimblowe osiągnięcie z zeszłego roku.
Cilić też nie stawił oporu Murrayowi (wyobrażacie sobie teraz to (jeszcze większe)pompowanie Bryto-balona ?).
Autorze, czy to Murray grał tak dobrze czy to Cilić był tak wykończony po tym maratonie z Querreyem ?
-
2012/07/03 17:32:29
Jeśli nie teraz to kiedy?
To w Nowym Jorku.
-
2012/07/03 21:45:06
ojtam, ojtam. A po co tak długo czekać ?!

IŚKA, ogar !
-
2012/07/07 21:47:30
Był finał :-) Całkiem ładny.
 
    follow me on Twitter