Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Radwańska znów z Venus?

Agnieszka Radwanska

Agnieszka Radwańska (WTA 3) - Magdalena Rybarikova (WTA 121)

Ribarikova to nie Cetkovska, czy Pironkova. Agnieszka mogła wpaść na kogoś dużo bardziej niewygodnego. Słowaczka ma słaby sezon, na poziomie turniejów WTA właściwie nic nie ugrywa, musiała się ostatnio zniżać do ITF-ów, choć przecież jeszcze w 2009 r. dobijała się do pierwszej 40” rankingu. Kariera wysokiej Słowaczki (180 cm) załamała się po kontuzji kolana na zeszłorocznym Wimbledonie, gdy poddała mecz z Viktorią Azarenką. Długo chodziła o kulach, do dawnej formy nie wróciła. Ale trzeba uważać, bo Agnieszka nie lubi sytuacji, gdy jest murowaną faworytką, a z drugiej strony siatki szaleje ktoś, kto nie ma nic do stracenia. Znak zapytania jest tym większy, że przed Wimbledonem Agnieszka przegrała jedyny mecz na trawie w Eastbourne. Mam nadzieję, że nie straciła przez to pewności siebie, a zmęczenie sezonem”, o którym mówiła, to tylko taki pomeczowy PR. Chmury nad występem Radwańskiej w Londynie gęstnieją, jeśli spojrzymy na II rundę. Może w niej bowiem znów zmierzyć się z Venus Williams w powtórce pojedynku z Rolanda Garrosa. Ale tym razem nie musi się skończyć tak różowo, czyli zwycięstwem Polki, bo z czerwonej mączki przeszliśmy na trawę. Williams ma swoje lata, jest schorowana, wolna i nie błyszczy formą, ale na kortach Wimbledonu wygrała w singlu PIĘĆ razy. Nie ma w drabince bardziej utytułowanej tenisistki specjalizujące się w grze na trawie.

Urszula Radwańska (WTA 64) - Marina Erakovic (WTA 45)

Dla rozpędzonej Uli  - przed nią pierwszy w karierze finał w 's-Hertogenbosch po wycofaniu się Kim Clijsters z powodu kontuzji - to rywalka do pokonania. Urodzona w chorwackim Splicie, ale od lat reprezentująca Nową Zelandię zawodniczka ma dobry sezon - zagrała m.in. w finale w Memphis, w półfinale w Budapeszcie i w III rundzie w Birmingham. Urszula ma jednak sezon jeszcze lepszy. Wygrywała z Bartoli, z Pennettą, pokazała, że idzie wreszcie mocnym krokiem do przodu. Z Erakovic może sobie poradzić, a dalej w drabince też nie jest źle (Barty/Vinci).

Sandra Zaniewska (WTA 160) - Shuai Peng (WTA 32)

Nasza 20-letnia debiutantka w Wielkim Szlemie wylosowała najgorzej. Peng to solidna firma, rozstawiona w turnieju z nr. 30. Umie grać na trawie - rok temu doszła w Londynie do IV rundy. Chinka świetnie się rusza i naprawdę ciężko znaleźć lukę w jej defensywie. Wielokrotnie ogrywała już tenisistki z czołówki, m.in. Radwańską w US Open, Mauresmo, Schiavone, Szarapową. W meczu z młodą kwalifikantką może odczuwać presję, że wygrać musi, a Sandra, grając na luzie, może pokusić się o niespodziankę.

Łukasz Kubot (ATP 48) - Tatsuma Ito (ATP 70)

Kubot w 2009 r. w eliminacjach do US Open przegrał z Japończykiem w ich jedynej konfrontacji. Ale od tego czasu wiele się zmieniło. Polak zadomowił się w pierwszej setce, a ostatnio nawet w pięćdziesiątce, a Ito wciąż faluje - nabija punkty w challengerach, by znów potem zanurkować w rankingu. Ostatnio jest na wznoszącej - miał świetną passę w Azji, ale w Wimbledonie zadebiutuje, a Kubot rok temu doszedł do IV rundy i jedna piłka dzieliła go od ćwierćfinału z Andym Murrayem. Polak na trawie przed Wimbledonem nie zachwycał - odpadł w II rundzie w Eastbourne i w II rundzie w Halle. Ito doszedł do ćwierćfinału w 's-Hertogenbosch, w sumie zagrał w aż trzech imprezach na trawie. Biorąc pod uwagę doświadczenie, i bardziej pasujący styl gry na trawę, Kubot powinien być faworytem. Ale Łukasz też musi uważać, bo presja obrony punktów za zeszły rok będzie duża - nie gra się łatwo ze świadomością, że słabszy mecz może cię zrzucić kilkadziesiąt miejsc w dół rankingu.

Jerzy Janowicz (ATP 135) - Simone Bolelli (ATP 117)

Bolelli to nie jest włoska pierwsza liga, ale też nie jest graczem kompletnie anonimowym. Rok temu doszedł do III rundy Wimbledonu, a niedawno osiągnął m.in. III rundę w Queen’s Clubie. Ma od Polaka dużo większe doświadczenie. Janowicz jest jednak rozpędzony, gra tenis swojego życia, lada moment może przebić się do pierwszej setki. Jeśli serwis będzie mu służył, może wygrać. Ze względu na warunki fizyczne trawa przecież powinna teoretycznie być jego najlepszą nawierzchnią.

piątek, 22 czerwca 2012, mastaar

Polecane wpisy

Komentarze
2012/06/25 11:59:36
Może tenisowa sfora znad Wisły zrekompensuje nasze rozczarowanie piłkarzami. Świetny blog Panie Jakubie! Dobrze się to czyta. Pozdrawiam!
-
2012/06/27 22:17:28
Obejrzałam dziś mecz Janowicza, emocji mnóstwo, gdy przełamał w ostatnim secie Łotysza, to aż zaczęłam klaskać z radości :) Brawa dla niego, młody jest i prze do przodu po "swoje"!
 
    follow me on Twitter