Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Na takiego Jerzyka czekamy

Jerzy Janowicz

- Szczerze mówiąc, nie wiem, jak wygrałem. Czułem się drętwo, zawodził mnie forhend, czyli mój najlepszy przyjaciel na korcie. Pojawiła się irytacja. Stosowałem wszystkie możliwe taktyki, które przygotowywaliśmy z trenerem, ale nic nie wychodziło. Skoro wszystko zawodziło, to zastosowałem taktykę... na olewkę. Przestałem się przejmować błędami, tym że Gulbis posyłał cztery asy w gemie, po prostu przestałem się emocjonować. I nagle serwis wrócił, a z nim dobra gra - opowiadał Jerzy Janowicz po niesamowitym zwycięstwie w II rundzie Wimbledonu nad Ernestsem Gulbisem. 

Sformułowanie „na olewkę" przejdzie pewnie do historii polskiego tenisa. Wczoraj, gdy Jerzyk opowiadał o meczu, i nagle wypowiedział powyższe zdanie, wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

„Olewka" jest może nie do końca fortunna, bo kojarzy się z lekceważeniem, z odpuszczeniem, ale tak naprawdę wszyscy wiemy, co Janowicz miał na myśli. Przestał się przejmować wynikiem, rankingiem rywala, jego atomowym serwisem, zaczął po prostu grać. Nie kombinował, nie zastanawiał się, nie kalkulował, w który róg grać, jak serwować, jak się ruszać. Zaufał instynktowi.

I bardzo dobrze zrobił. Tak naprawdę, to jak zachował się wczoraj Janowicz na korcie z Gulbisem, nie różni się niczym od tego, co zrobił w półfinale US Open Djoković z Federerem, gdy zagrał ten bajeczny forhend, którym obronił meczbola i zniszczył mentalnie Szwajcara. Serb też wtedy nie myślał, zaufał instynktowi.

„Jerzyk" ma predyspozycje, by być dobrym tenisistą. Świetnie serwuje, a jego „przyjaciel forhend", jak mówi o swoim firmowym uderzeniu, to naprawdę solidna broń. Jest wysoki (202 cm), a dziś, jeśli spojrzymy na czołówkę męskiego tenisa, wzrost jest coraz ważniejszym czynnikiem. Wysocy gracze, pod warunkiem, że dobrze się ruszają, mają po prostu dużo większą siłę rażenia z linii końcowej.

Na razie Janowicz wyrównał niesamowity wynik, jaki w debiucie w Szlemie osiągnął w 2006 r. w US Open Łukasz Kubot, który grając od eliminacji, też doszedł do III rundy. Różnica jest jednak taka, że Kubot - z różnych powodów - przebudził się wtedy w wieku jak na tenisistę bardzo dojrzałym. Dziś jako 30-latek jest w top 50, ale tak naprawdę można już powolutku zacząć odliczanie do końca jego kariery. Janowicz ma dopiero 21 lat. Jeśli niebawem awansuje do setki (na razie jest 136. na liście ATP) i będzie mógł grać w większych turniejach, być może w końcu będziemy mieli tenisistę, którego kariera będzie rozwijała się w miarę normalnym rytmie, jeśli można tak powiedzieć - czyli od juniora, poprzez seniora grającego (krótko!) w challengerach, po zawodowca w dużych turniejach ATP i Szlemach. Na kogoś takiego czekamy.

I wydaje się, że „Jerzyk" w tej swojej „olewce" znalazł złotą tenisową formułę. Pytany o powody lepszej  gry, opowiada o nowym trenerze od przygotowania fizycznego, o nowych, bardziej elastycznych rakietach, ale kluczowe jest właśnie to, że zmienił mentalne podejście do tenisa. Przestał się spinać, analizować, rozmyślać, liczyć, zaczął grać. O to właśnie w tenisie, zresztą w sporcie wyczynowym w ogóle, chodzi. Nie o rozbieranie w trakcie meczu każdej akcji na czynniki pierwsze, ale na zaufanie instynktom, automatyzmowi. Jak Djoković, jak Nadal.



czwartek, 28 czerwca 2012, mastaar

Polecane wpisy

Komentarze
2012/06/29 05:39:26
co za Wimbledon mamy tego roku ! Sensacja goni sensację !
W 1-szej rundzie odpadł Isner i odpadł Berdych . W 2-giej ( powtarzam : w DRUGIEJ) odpadł sam Rafa Nadal - glówny faworyt.
Ledwie nasz Autor zdołał napisać o sensacji , jaką było odpadnięcie Gulbisa (tego, który na rozkładzie ma Federera i Berdycha właśnie) - a tu sensacja o 10 pięter wyższa....

No to teraz czekam , kiedy odpadnie Nole.
Liczę na dalsze sensacyjne i barwne niespodzianki ze strony GOFFINA i BAKERA.

Ale też i naszej Agnieszki - oby wreszcie dotarła do tego swojego pierwszego "szelmowskiego" półfinału , który jej się stale wymyka...
-
2012/06/29 14:08:35
Kubota żal... Ale że Rafa tak się potknie, to jest niesamowite! Oczywiście warunki halowe też tu pewnie miały duży wpływ, no ale i tak jest to zadziwiająca porażka.

PS. Na twitterze napisał pan "Dziwne, nikt nie spytał Nadala na konferencji o incydent ze zderzeniem z Rosolem. Czech mówił, że Rafa zrobił to specjalnie" - jaki incydent? Proszę pamiętać, że większa część kibiców ogladała jednak półfinał euro i nie wiemy o co chodzi?
-
2012/07/03 00:12:36
nie wiem, jak to wyglądało z kortu ale to, co widziałem w TV mocno mnie zniesmaczyło. Chodzi o zachowanie jerzyka na korcie.
Taki duży a tak się nie potrafił zachować !
To pogardliwe gesty w stosunku do sędziego, wchodzenie w słowa, odwracanie się, gdy do niego mówił, to spluwanie na kort, te krzyki.
Rozumiem: gra o wielką stawkę, najwyższą dotąd w życiu . Rozumiem : napięcie. Rozumiem : emocje . Ale tenis to sport , który ma jakąś klasę, którą budował ponad sto lat . Są jakieś zasady zachowania. Kibicuję postępom Polaka ale Jerzyk osobiście mi bardzo podpadł. Mam nadzieję, że to błąd młodości i takie zachowanie szybko wywietrzeje mu z głowy.
-
2013/09/12 14:49:18
Mam podobne odczucia jak kolega nade mną. Zdarza się olewka, widać że Jerzyk nad tym pracuje, choć nadal zdarzają się odpadnięcie w pierwszych rundach - a szkoda. Jest on jeszcze młody, więc pewnie uda się to zwalczyć, co nie zmienia faktu że jest to jego wada. Przydałby mu się ostrzejszy coaching kariery Wrocław ma takiego, bo tak jak teraz jest to to być nie może :)
-
2014/04/20 11:22:51
To prawda, nasz tenisista jest trochę porywczy i czasami mocno się emocjonuje. Może to dobrze, widać że chłopakowi tak naprawdę zależy i pod tą całą "olewką" kryje się determinacja
--
coach wrocław
 
    follow me on Twitter