Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Wielki mecz Kubota! Najlepszy w karierze?

Łukasz Kubot

Po fantastycznym zwycięstwie Łukasza Kubota z Nicolasem Almagro 3:6, 2:6, 7:6 (7-3), 7:6 (7-5), 6:4 w I rundzie Rolanda Garrosa próbowałem sobie przypomnieć równie efektowną wygraną Polaka... i nie mogłem.

Moim zdaniem to był najlepszy mecz Łukasza w karierze i prawdopodobnie w ogóle najlepszy mecz polskiego tenisisty od czasów Wojciecha Fibaka.

Owszem, Kubot ogrywał już m.in. Roddicka, ale w dużo mniej spektakularnych okolicznościach - nie w tak emocjonującej pięciosetówce i przede wszystkim nie w Wielkim Szlemie (tylko w Pekinie, Roddick był wtedy właściwie „prosto z samolotu”). W styczniu w Australian Open Łukasz ograł też Sama Querrey’a, też rozstawionego, też w pięciu setach, też na Szlemie, ale nie grał wtedy tak efektownie jak dziś i nie było takich fenomenalnych emocji. Michał Przysiężny też odnosił wielkie zwycięstwa - np. na Wimbledonie z Ivanem Ljubiciciem, ale poziom meczu, i przede wszystkim dramaturgia, były wtedy na znacznie niższym poziomie.

Odrobienie strat od 0-2 w setach i jeszcze od 0:3 w piątym secie aż do końcowego zwycięstwa? Czegoś takiego sobie nie przypominam. Musiałbym też solidnie pogrzebać w głowie, żeby znaleźć podobny mecz Agnieszki Radwańskiej (tak na szybko przychodzi mi do głowy Pietrowa na Australian Open 2008).

Oczywiście to była I runda, a Kubot był już raz w 1/8 finału Szlema, ale Almagro to nie jest jakiś tam grajek, tylko porządny Hiszpan, numer 12 na świecie. Od początku kariery zarobił 5 mln dol. W tym sezonie wygrał już TRZY turnieje na czerwonej mączce - w Costa do Saupie, Buenos Aires i Nicei. Był też w półfinale w Barcelonie, gdzie ograł m.in. Dawidienkę i Ferrero. Wygrywał też z Belluccim, Mayerem, Chelą, Robredo, Acasuso. Każdy, kto interesuje się tenisem, wie co znaczą te nazwiska na czerwonej mączce.

Łukasz wygrał z klasowym rywalem, ale zaimponował mi przede wszystkim tym, że się nie poddał, że walczył do końca. Brawurowa ofensywa, serve & volley w niemal każdej akcji od trzeciego seta w górę, woleje na granicy szaleństwa, ryzyko, ataki do siatki po returnach - tak odważnie grającego Łukasza też nie pamiętam.

Dlatego moim zdaniem to był największy mecz polskiego tenisisty od bardzo bardzo bardzo dawna. Czapki z głów. I oby tak dalej. Łukasz tak właśnie powinien grać.

wtorek, 24 maja 2011, mastaar
Komentarze
2011/05/24 18:55:55
Widział może ktoś mecz Nadala i może powiedzieć czemu się tak męczył??
-
2011/05/24 20:39:27
Brawo Łukasz! Brawo tez dla Ciebie panie Ciastoń za powrót do blogowania :)
-
2011/05/24 23:26:35
Trzeci, może czwarty raz w życiu obejrzałem mecz tenisa. Od dziś będę oglądał częściej:)
-
2011/05/24 23:28:02
Cieszy, że po roku blog wrócił do życia. Kubot przez wielu był spisywany na straty. Również na gazeta.pl pojawiły się już tytuły w stylu ''Kubot dostaje lekcje tenisa''. Jak widać zupełnie niepotrzebnie, bo pokazał dzisiaj swój charakter i swoje umejętności.
-
2011/05/25 10:07:03
Mam prostą teorię, która tłumaczy fenomen tego meczu: Ciastoń wrócił do pisania bloga, Kubot zaczął błyszczeć.

;)
-
2011/05/25 10:44:40
@Dzozo

Isner to bardzo nieprzyjemny przeciwnik, z tymi dwoma metrami wzrostu jeśli tylko trafia serwem to strasznie ciężko go przełamać, bo uderza praktycznie cały czas ponad 200km na godzinę. Z drugiej strony nie jest mu łatwo ruszać się po korcie, dlategto Nadal postanowił go po prostu zamęczyć co mu się udało. Gdyby nie to, że Isner wylosował Nadala spokojnie miałby szansę wejść do III-IV rundy.
 
    follow me on Twitter