Blog nie tylko o tenisie i niekoniecznie na serio, a chwilowo głównie o igrzyskach zimowych w Vancouver. Autorem jest Jakub Ciastoń, dziennikarz Gazety i portalu Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Brawo Mariusz, brawo Marcin! Świetny początek Masters

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski wygrali właśnie z Kanadyjczykiem Danielem Nestorem i Serbem Nenadem Zimonjiciem w pierwszym meczu grupowym turnieju Masters w Londynie.

Polacy w godzinę i cztery minuty pokonali 6:4, 6:4 najlepszą parę deblową świata, rozstawioną w Londynie z jedynką, która broniła tytułu i była uważana za głównych faworytów do zwycięstwa przez bukmacherów i fachowców.

W ciągu ostatnich dwóch lat Mariusz i Marcin pokonali Nestora i Zimonjicia tylko raz - na turnieju z Serii Masters w Madrycie. Tak wtedy, jak i teraz, zagrali niemal idealny mecz. Dziś bardzo dobrze obaj serwowali (wygrali 86 procent piłek po pierwszym podaniu, do tego mieli 8 asów), ale też świetnie returnowali (28 proc. wygranych po I i 40 proc. po II serwisie rywali, do tego sześć szans na przełamanie, dwie wykorzystane). Obaj kilka razy błysnęli przy siatce, a o ile dobrze pamiętam, wygrali też wszystkie powtórki Hawk-Eye.

Zwycięstwo oznacza, że z roli chłopców do bicia w grupie śmierci, na jaką byli spisywani Polacy po losowaniu, nagle stali się poważnymi kandydatami na półfinał. Bhupathi i Knowles oraz Cermak i Mertinak są na pewno do pokonania, o ile Polacy zagrają na poziomie z pierwszego meczu.

Najważniejsze dla nie jest jednak to, że takiego mocnego akcentu mi w tym sezonie u F&M brakowało. Poza Australian Open, fatalnie spisywali się w najbardziej prestiżowych turniejach wielkoszlemowych. Do czasem wygranych tu i tam mniejszych turniejów, finałów, pęczniejących kont bankowych, czy okazyjnych zwycięstw z braćmi Bryanami, zdążyłem się już przyzwyczaić. Brakowało mi czegoś, co spowodowałoby, że kibice czytający wyniki w internecie, wydobyli by z siebie coś na kształt „Woooow”. Wygranie z numerem jeden w meczu otwierającym Masters to jest właśnie to „Woooow”, na które tak długo w tym roku czekałem. Good job! I czekam na więcej!

Poza grą Mariusza i Marcina duże wrażenie zrobiła na mnie atmosfera w hali O2 Arena. Widzów na deblu było zdecydowanie więcej niż w poprzednich latach Szanghaju. Ciekawy jest też pomysł z aranżacją oświetlenia i ciemnymi trybunami.

Czekam na wpis chłopaków na blogu po tym meczu i relację naszego korespondenta z Londynu, która wkrótce pojawi się na naszym serwisie.

Żółtą kartkę otrzymuje Polsat, który choć ma prawa do relacji z WTF, to nie pokazał meczu nawet w Polsacie Sport Extra. Na szczęście deblowe mecze można oglądać za darmo w internecie.

niedziela, 22 listopada 2009, mastaar
Komentarze
2009/11/22 15:59:39
Polsat pewnie się bał, że im kamery popiszą :P
img684.imageshack.us/img684/9688/beztytuuic.jpg
A przygaszone światła były genialne, jak w teatrze!
-
2009/11/22 21:15:35
Wygląda na to, że Polsat nie pokaże żadnego meczu deblistów, bo z programu Polsatu HD i Polsatu Sport Extra wynika, że relacje zaplanowano tylko w porze meczów singlowych.
-
2009/11/23 11:20:34
to obciach z tym traktowaniem deblistów po macoszemu przez te nasze TV, co się mają za sportowe (i nie tylko Polsat, żeby było jasne)

Przecież FrytkoMatki już po raz trzeci weszli do Masters !

Telewizjom podpowiadam : choćby częściową rehabilitacją mogłyby być powtórki tego meczu ! I oczywiście transmisje następnych !!!!
Był bardzo ładny- piękne akcje, serwy, woleje cudo
 
    follow me on Twitter